Cześć, jestem Dominik 👋
Robię marketing dla firm, które mają coś sensownego do powiedzenia, ale nie wiedzą jak. Zajmuję się głównie strategią treści, social mediami i Google Ads — choć szczerze, najbardziej lubię momenty, kiedy klient mówi „nie wiem, co dalej” i razem to rozkminiamy.

Pracuję jako freelancer od 5 lat, wcześniej w agencji — więc wiem, jak wygląda obie strony stołu. Widziałem, jak wyglądają briefy pisane na kolanie i wiem, dlaczego niektóre kampanie nigdy nie ruszają z miejsca. Jeśli szukasz kogoś, kto nie sprzeda Ci ściemy, to chyba dobrze trafiłeś.
Co robię na co dzień?
- Strategia treści — od podstaw albo porządkowanie tego, co już jest. Bez ściemy w stylu „content is king”, po prostu plan, który ma sens dla Twojej firmy.
- Social media — głównie LinkedIn, Facebook, Instagram. Nie obiecam Ci viralu, obiecam regularność i sensowne treści.
- Google Ads — od konfiguracji konta po optymalizację kampanii, które już chodzą, ale nie do końca wiadomo po co.
- Konsultacje 1:1 — czasem nie potrzebujesz wykonawcy, tylko kogoś, kto pomoże poukładać myśli. Też to ogarniam.
Jak to wygląda w praktyce?
Nie pracuję z każdym i nie obiecuję wszystkiego. Mam max kilku klientów jednocześnie, bo wolę robić mniej rzeczy lepiej. Zaczynamy zwykle od krótkiej rozmowy (15–30 min, za darmo) — żebyśmy oboje sprawdzili, czy w ogóle ma sens dalsza współpraca.
Jeśli ma — przygotowuję konkretną propozycję. Jeśli nie — polecam kogoś, kto pasuje lepiej. Tak po prostu.
Z kim pracuję?
Najlepiej mi się współpracuje z:
- małymi i średnimi firmami, które wyrosły z fazy „robimy wszystko po godzinach”,
- jednoosobowymi działalnościami, które nie chcą ogarniać marketingu samodzielnie, ale też nie chcą agencji,
- zespołami in-house, którym brakuje jednej pary rąk albo świeżego spojrzenia z zewnątrz.
Mała ciekawostka na koniec
Prowadzę social media dla klientów, ale prywatnie ich nie używam. Żadnego Facebooka, Instagrama, TikToka — nawet LinkedIna nie scrolluję dla rozrywki. Brzmi paradoksalnie, ale to mi pomaga: patrzę na te platformy jak na narzędzia, a nie jak na coś, co konsumuje mi pół dnia. Wiem, co tam działa, bo to analizuję — nie dlatego, że tam mieszkam.
Poza pracą czytam za dużo książek o ekonomii behawioralnej, jeżdżę na rowerze i piję kawę, której naprawdę nie potrzebuję.